Sprzedaliśmy wolność dla małej stabilizacji

Drukuj
Analizując dane z raportu Boniego Młodzi 2011 dochodzę do wniosku, że jesteśmy (my, 18 – 30 latkowie) pokoleniem ślepych krówek – idealnych pracowników korporacji. Można ‘zapchać’ nasze aspiracje mieszkaniem na kredyt i już będziemy pogrążeni w swojej małej stabilizacji – bez buntu, bez odwagi i bez wielkich marzeń.

Tymczasem Minister Boni w swoim raporcie jest dla nas, młodych Polaków, bardzo szczodry. Pisząc o powolnym wyczerpywaniu się potencjału pokolenia Solidarności, które zmieniło Polskę w 89 roku i pchało ją do przodu przez ostatnie 20 lat, minister pokłada swoje nadzieje w nas – w dzisiejszych +/- dwudziestolatkach. Według raportu, to my, młode pokolenie mielibyśmy się stać się nową siłą napędową nie tylko gospodarki, ale i budowy nowego lepszego społeczeństwa – które zaspokoiwszy już swoje podstawowe cele konsumpcyjne (mieć), miałoby inwestować bardziej w ‚być’ oraz ‚być we wspólnocie’. 


Raport Boniego dowodzi, i tu przyklaskuję mu z serca, że Polsce potrzebna jest nowa wizja wspólnotowości, która zrywałaby z plemiennym widzeniem solidarności społecznej opartej na wykluczaniu ‘obcego’ a bazowałaby na otwartości i inkluzji zaspokajając jednocześnie nasz głód ‘wolności’ i ‘braterstwa’. Tą nową wizję wspolontowości, budowaną w duchu ‘liberalizmu wrażliwego’ na ludzką krzywdę, innowacyjną i dynamiczną mięlibyśmy tworzyć my, młodzi Polacy. Minister oczekuje więc na wielką zmianę. 


Pojawia się jednak jedno pytanie. Co każe twierdzić Ministrowi, że jesteśmy gotowi lub chociaż zainteresowani tą wielką zmianą? Czytając raport, oraz prowadząc ostatnio badania na temat polskości wśród młodych Polaków, widzę raczej obraz skrajnej apatii, zupełnego braku zainteresowania nie tylko sprawami Polski przez duże lub małe p ale też braku jakiejkolwiek solidaności pokoleniowej i kompletnego zamknięcia w swoim wąskim jednostkowym świecie. W dużym skrócie, nie jesteśmy zainteresowaniu niczym innym niż szanse na dobry kredyt mieszkaniowy i ewentualnie piwo po pracy w piątek z kolegami. Nie uczestniczymy w życiu społecznym, nie przynależymy do żadnych organizacji, nie walczymy o żadne sprawy. Sam raport pisze, że ‘dzisiejsza młodzież to nie jest pokolenie, które chce zasadniczo zmienić świat, raczej chce się do niego zaadoptować’. Dla nas, tych jakże ‚drapieżnych’ młodych dziś ważne jest dokładnie to samo co dla pokolenia ich rodziców – rodzina, przyjemności i praca, która daje płacę. Jasne, pojęcia rodziny i przyjemności (styl życia) oraz to, co określa dobrą pracę zmianiły się, ale jak sam raport przyznaje, … ‚nie ma w nas potencjału buntu lub nawet organicznej chęci zmiany rzeczywistości’ … 


Skąd więc marzenie, że zbudujemy tą nową wizję wspólnotowości? Raport wyjaśnia, że innowacyjny sens młodości tkwi nie tyle w ‘potencjale buntu, co w kompetencjach, charakterze aspiracji i dążeń życiowych młodych ludzi’. Super, no więc przekładając to na język naszych dróg i wyborów życiowych oznacza to w skrócie: Szczytem naszym marzeń jest więc wygodna fucha w korporacji (coś, o czym mogli pomarzyć nasi rodzice), która (po latach tułania za 1200 brutto w rodzinnym miescie lub innym NGO sie) da nam rozsądne pieniądze, które … nie patrząc w prawo lub lewo .. zainwestujemy w mieszkanie i w stawanie się wielkomiejską klasą średnią… o której tak ciepło pisze prof. Domański. Serio? To ma być ten potencjał innowacyjności? To ma być ta szansa i wizja budowy nowej wspólnotowości? W sushi barach i kredytach we frankach szwajcarskich? Czy w akradiach i wypadach Heineken Open Aira?

Przeraża mnie to, że jesteśmy (i ja nie czuję się tu wcale lepsza) dziećmi ‘wolnego rynku’ socjalizowanymi do stania się idealnymi pracownikami świata korporacji – którzy sprzedają swoją wolność za cenę małej stabilizacji

Jesteśmy pierwszym i chyba jedynym pokoleniem socjalizowanym do życia w postawie hołdu dla kapitalizmu (i w tym się różnimy od naszych równieśników gdzie indziej, o czym raport nie pisze)- w postawie myślenia o tym, że korporacyjna praca i płaca są wyznacznikiem sukcesu życiowego i w postawie negacji wszelkich ‘kolektywnych’ wartości i ponadjednostkowej odpowiedzialności. Wmówiono nam, że wszystko nam ‚na tacy podano’ i to, co nam podano jest ‚cacy’ z natury swojej ‘dobre’ i my to łykamy … bez cienia wątpienia i krytyki zastanowienia. No i nawet nawet, jeśli w gronie przyjaciół czy w smutnej refleksji przed snem przyjdzie nam do głowy, że to ktoś inny nam to tak urządził i kazał się cieszyć – to nawet nie mamy narzędzi do tego, żeby się zjednoczyć … i już nie tyle zbuntować, co choćby zbudować i pokazać swój punt widzenia. 

Jesteśmy pierwszym i chyba jedynym pokoleniem socjalizowanym do życia w postawie hołdu dla kapitalizmu

Badania przytoczone przez raport Młodzi 2011 pokazują, że jeśli idzie o wartości prawie poława dzisieszych trzdziestolatkow i aż dwie trzecie dziewiętnastolatków chce się określać jako ‘zwyczajny’ . ‘Zwyczajny’? Naprawdę aspirujemy już tylko do tego, żeby być zwyczajni? I bardziej chcemy być zwyczajni niż krytyczni. O zgrozo! Na szczęście cenimy też ‚barwne’ (jak z Arkadii?) życie. Zaraz potem okazuje się, że cenimy ‘dobre towrzystwo’ i ważny jest też dla nas ‘brak nałogów’, bo jak konstatuje to raport, te wartości pozwalają nam nie ryzykować (schodzić na złą drogę) i bezpiecznie maksymalizować szansę na sukces zawodowy. Ratunku! Umieram…. 


Przysięgam, zazdoszę Boniemu wiary w to moje pokolenie, bo im dłużej czytam tym jest gorzej. A dalej raport omawia stosunek młodych do państwa, polityki i Polski. I tu, rzecz jasna, dominuje strategia kompletnego desinteressement, (ale to już na inny wpis) Obawiam się więc, że jeśli przyjdzie do tej rzeczywistej zmiany pokoleniowej i przekazania pałeczki … pokolenie Solidarności nie będzie miało jej komu podać. My będziemy na wyprzedażach w supermarkecie albo na conference callu z klientem. Jedno jest niesamowicie ciekawe w raporcie Młodzi 2011. Jest to dokument, który po raz pierwszy od dekad widzi moje pokolenie jako aktora i współuczestnika wydarzeń społecznych. Nie jako ludzi, na rzecz których się do tej pory wyłącznie ‘działało’, dla których się robiło i do których się mówiło, ale jako pokololenie, które nagle po prostu ‘jest’, jest osobne, i nawet –  może samo mówić … Proszę, przemówmy więc.


 (Właśnie realizujemy projekt badawczy, który opowiada o pokoleniu młodych Polaków z ich perspektywy, oddając im głos .. jeśli chcesz wiedzieć więcej lub przyłączyć się do rozmowy zapraszam www.culturetales.org lub zapraszam niedługo na www.polskastory.pl)

Czytaj również